Kameleony

Libańczycy często mówią o sobie, że są potomkami Fenicjan. Arabskości wypierają się zwłaszcza maronici, chrześcijanie obrządku wschodniego, ale podlegający Watykanowi. To nie jedyne ich dziwactwo, chętniej posługują się np. językiem francuskim niż arabskim.

Także muzułmanie mają swoje wesołe sekty, tacy na przykład alawici. Oficjalnie jest to odłam szyizmu, ale udało im się wyczytać w Koranie teorię reinkarnacji… Nie uznają Ramadanu, hidżabów, nie modlą się zbyt chętnie, nie gardzą arakiem czy whisky… Alawickie panny paradują w mini, na plaży trudno znaleźć  jakąś w jednoczęściowym kostiumie.

77290022
77290020
77290019
77290017

I to właśnie alawici wciąż pamiętają fenickich bogów. Wschodnie wybrzeże Morza Śródziemnego pełne jest małych białych budynków z kopulastymi dachami. Można by je wziąć za meczety, ale nie mają przecież minaretów. Ki diabeł? Diabeł nie ma z tym nic wspólnego – są to dawne miejsca kultu fenickiego boga Baala, położone na wzgórzach, zwykle otoczonych z trzech stron wodą.

77290023

Oczywiście oficjalnie nikt o Baalu nie mówi. Kapliczki pełne są porozkładanych Koranów, a centralne miejsce zajmuje wielki kamień nakryty narzutą haftowaną inspicjami z najważniejszej księgi Islamu. Gdy kręciłem się po okolicy, znienacka podjechała wycieczka, na oko piętnastoletnich gimnazjalistek. Panny zzuły buty, wparowały do środka, obleciały kamień parę razy dotykając go czołami i chichocząc oddaliły się w sobie tylko znanym kierunku. Zdjęć nie chciały.

Img_5976
Img_5974
Img_5972
Img_5984
Img_5987
Img_6006
Img_6000
Img_5991
Img_5998
Img_5994
Img_5981
Img_5993
Img_5992
Img_5983
Img_5989
Img_5986
Img_5980
Img_6003

Ich zachowanie pewnie tłumaczy fakt, że Baal Hammon był bóstwem nieba, wegetacji i płodności.

Alawitą jest prezydent Syrii, Baszar Al Asad.

Advertisements

Koszmarny sen inspektora Sanepidu

Józefa Bema pochowano w Aleppo, Hankę Ordonównę w Bejrucie. Nigdy nie próbowałem szukać pozostałości po ich grobach (prochy obojga przeniesiono do Polski), ale pewnie ze znalezieniem nie byłoby kłopotu.  Wystarczyło by rozejrzeć się za jakąś górką z niewysoką zabudową. Muzułmanie budują cmentarze na wzniesieniach, argumentując, że tak jest przecież bliżej do nieba… Coś w tym jest, chociaż służby sanitarne w Polsce pewnie nie zgodziłyby sie z taką argumentacją.

Ten miły zwyczaj ma swoje skutki uboczne – można po śmierci dorobić się działki, o jakiej za życia większość Syryjczyków nie śmie nawet marzyć.

A tutaj inna górka na przykład, i od razu machnęli dwa nagrobki:

Biały budynek z kopułą to dawne miejsce kultu poświęcone fenickiemu bogu Baalowi.

Kurica nie ptica, Oman nie zagranica

W Emiratach drogi, nawet te biegnące przez pustynię, są jednokierunkowe.. Ten denerwujący wynalazek nazywają tu: “channeled traffic”. Dla równowagi mają jednak inną zaletę: wszystkie są oświetlone.  Gapowatego kierowcy nie uchroni to jednak przed przypadkową wizytą w Omanie. Rzut oka na mapę wyjaśnia wiele:

Większy obszar to kawałek Omanu wewnątrz Emiratów, mniejszy – Emiraty wewnątrz Omanu. Jak rosyjska matrioszka.

Granice ostatecznie wytyczono w 2008 roku. Od tego czasu podróżując lepiej zawsze mieć przy sobie paszport. Nigdy nie wiadomo, na którym posterunku zażądają dowodu tożsamości. Poza tym niektóre przejścia są dostępne tylko dla obywateli Omanu i ZEA, ale informacje, które – trudne do znalezienia.

Wizy nie są wymagane, trzeba natomiast posiadać ubezpieczenie samochodu ważne na terytorium Omanu, no bo co się stanie, jak walniemy w wielbłąda? Warto też umyć samochód przed podróżą, za jazdę brudnym można dostać mandat.

44910033
44910032
44910030
44910025
44910026
44910023
44910018
44910022
44910015
44910016
44910012
44910011
44910007
44910008
44910005
44910010
Oman w porównaniu do Arabii Saudyjskiej czy ZEA jest bardzo zielony. Ale to bardziej na południu półwyspu, po arabsku nazywanego wyspą (Al Jazeera).